Jedziemy na ferie!

Za oknem jak wczesną wiosną, śnieg można obejrzeć na zeszłorocznych fotografiach. Ale w górach na stokach robią co mogą, dośnieżają, wywołują, przywołują… jakie są tego efekty przekonamy się niedługo, bo ferie się zbliżają wielkimi krokami.



Narty z dziećmi jak dla mnie to nie lada wyczyn. Ubieranie, zawijanie, smarowanie… A jak egzemplarz gotowy do wystawienia na dwór słyszymy: Mamo, jeszcze siku! Tia… Ja dodatkowo jestem osobą, która ma ZAWSZE ochotę wyjść na upał i NIGDY nie ma ochoty wyjść na mróz i śnieg. Do nauki jeżdżenia już się zniechęciłam, może mi się coś jeszcze zmieni na stare lata. No ale nie poddaje się, ruch to zdrowie, narty fajna rzecz, wiec pakujemy manatki i w drogę. Mąż uwielbia, Bruno od zeszłego roku z niecierpliwością czeka na powtórkę z nauki, Nina za mała, więc będę z nią lepić bałwany, o ile będzie z czego.



O śpiewającym umilaniu sobie drogi i innych niezawodnych w podróży zabawach pisałam już latem. Nic się nie zmieniło, nadal jestem nieprzekonana do kupna dwóch przenośnych dvd, jestem nawet przeciwna i za punkt honoru postawiłam sobie mieć dzieci zadowolone z podróży bez filmów.



Zostało jeszcze trochę czasu, ale droga, żeby była do przetrwania, musi być jako tako przygotowana. Jako że w MamaGama specjalizujemy się w rozwiązaniach, mamy i kilka gadżetów do samochodu, żeby droga była krótsza, przyjemniejsza i szybsza.



W przypadku towarzysza podróży jadącego tyłem do kierunku jazdy, pomaga jakaś większa nad nim kontrola. Jak moje dzieci były na tym etapie, naprawdę mi brakowało, że nie widzę, czy się bawią, czy usypiają, bo po odgłosach nie zawsze można poznać. Zatem dla spokoju matki i ojca, bardzo polecamy lusterko do obserwacji maluszka.




O, a dla smoczkowych dzieci to jest super! Jak wypadnie z buzi, to znacznie łatwiej szukać pod siedzeniem gwiazdki niż samego smoczka…



Starszemu dziecku zdecydowanie lepiej dać więcej swobodyJ Warto nawet się do tej swobody przyłożyć, żeby nie wołał co 3 minuty, że potrzebuje wsparcia, bo podróż skończy się nasza wykręconą szyją i słabym humorem. Dla dzieci, które nie mają kłopotu z chorobą lokomocyjną polecamy organizer ze stoliczkiem. Jest tam miejsce na potrzebne rzeczy, a stoliczek może służyć do rysowania, grania, zabawy… praktyczny i ładny. A po podróży zamykamy, na plecki zakładamy i nasza pociecha jest podwójnie dumna, bo przecież ma swój bagaż, którym się musi zająć.



A jeśli dziecku nie sprzyja patrzenie w dół na stolik, polecamy organizer na fotel - maluch może sam poukładać co potrzebuje, wyznaczyć kieszonkę na śmieci, zabawkę, picie, itp.



No a skoro już o starszaku mowa.. nie ma podróży bez stacji benzynowej! Któż by nie lubił postojów! Jak sięgniecie pamięcią wstecz, to sporo się zmieniło przez ostatnie 15 lat, ale nadal są takie, na których zastanawiamy się czy może jednak uda mi się dowieźć do następnej… Zatem warto się zaopatrzyć w nocnik turystyczny: sprawdzi się dla maluchów nośnikowych ( o ile łatwiej na takim nocniczku niż na rekach u mamy!), ale i dla starszych jako higieniczna nakładka na sedes każdy… A zmieści się do nawet najbardziej zapakowanego samochodu.





Na koniec listy jeszcze osłonka na fotelik. Podróż trwa, fotelik musi przetrwać niejednego herbatnika, czekoladkę, soczek, kredkę, nie mówiąc o jakiś przykrych przygodach… Fotelik uprać ciężko, a tu zdejmujemy, przepieramy i fotelik jak nowy! Osłonka jest w wersji dla młodszych i starszych.





I na koniec… dobór zabawek na podróż to temat na osobny wpis, ale podzielę się, że Ninkę wyposażę w TO - jak dla mnie na drogę zabawka idealna – spora, a zajmuje Malo miejsca, wciągająca, dzięki rzepom trudno pogubić i ciągle nie spada, a przy okazji poćwiczy wiedzę.



Zatem szerokiej drogi:)