Przetrwać w podróży

Wakacje w pełni:) Za oknem kapryśnie, ale jeśli tylko są możliwości warto wyjechać. Odpoczynek od pracy i od domowej codzienności, od zakupów w spożywczym, od tej samej okolicy, od wszystkiego. Ale przede wszystkim – niezwykły czas dla dzieci. Czas kiedy rodzice są dla nich. Ja sama uwielbiam wakacje – najbardziej właśnie za to, że to przerwa od wszystkiego, że to kilkanaście dni tylko dla nas – męża, dzieci i dla mnie:)

No ale żeby dojechać w miejsce, gdzie ma być tak różowo i beztrosko, trzeba przetrwać podróż. Kilka godzin w samolocie lub samochodzie dla dziecka to nie lada wyzwanie. Najczęściej już na pierwszym zakręcie pyta czy daleko jeszcze…

U nas niezawodne są piosenki. Mimo że każdy z naszej czwórki jest dość wyraźnym beztalenciem w kwestii śpiewu, w zaciszu własnego samochodu wstydu przed występami nie mamy. Jeśli pamiętamy przynajmniej trzy wersy to śpiewamy (bo ze znajomością tekstów też u nas cienko). Repertuar przedszkolny i szkolny to podstawa, ale uwielbiamy też klasykę. Pamiętam doskonale wycieczkę w czasach kiedy Bruno miał jedną ulubioną piosenkę i innej nie chciał słuchać. I tak przez trzy godziny dźwięczało u nas „hej sokoły” z dużym naciskiem na HEEEJ:) Ma to samochodowe śpiewanie też fajne efekty uboczne – niespełna trzylatek śpiewający „niech żyje bal” lub „wsiąść do pociągu byle jakiego” jest naprawdę uroczy.

Drugą zabawą, przy której nam szybciej mija droga to naśladowanie zwierząt. Kurki i krówki to podstawa, ale komary, węże, ryby, niedźwiedzie, słonie, krokodyle, małpy dają duże pole do popisu.

Obecnie ponad czteroletni Bruno jest na etapie wszystkiego co może policzyć. Zatem zagadki na dodawanie i odejmowanie skutecznie go zajmują, a dla „relaksu” każdy wybiera sobie kolor i liczy mijające nas samochody w tym kolorze. Kto ma najwięcej wygrywa buziaka od mamy:)

A, odkryciem ostatniej podróży były słuchowiska Polskiego Radia – Gąska Balbinka rulez!

Mamy za sobą naprawdę sporo kilkugodzinnych podróży , nie mamy przenośnego dvd i nie drżymy na myśl o kolejnych wyjazdach:)

No ale nie mogę nie zaznaczyć, że dzieci nasze w samochodzie dość łatwo zasypiają, co chyba nie jest niczym szczególnym. Mąż twierdzi, że to po mamusi – mi się rzeczywiście zdarzało spać już przy bramie wyjazdowej z osiedla, ale to były czasy podróży bez dzieci. Teraz dzielnie im dotrzymuje towarzystwa jak nie śpiąJ

Z tym spanie w samochodzie to jest tak, że trudno się oprzeć, tylko jakoś najczęściej okropnie niewygodnie… A że MamaGama się specjalizuje w rozwiązaniach, mamy i na to:

w wersji dla młodszych





oraz w wersji dla starszych (również dla dorosłego pasażera obok kierowcy!).

A skoro już jesteśmy przy rozwiązaniach do samochodu, to warto zerknąć na całą gamę produktów marki Sunshine Kids! Mamy np. kosz na śmieci, gdzie się elegancko da upchnąć papierki po wszystkich cukierkach; woreczki na śmieci (ślicznie pachną, trochę jak mydełko), podkładka pod fotelik (szczególnie praktyczna na skórzanych fotelach!). Jest też organizer do bagażnika – tak, tam też możemy mieć porządek! J



Z doświadczenia wiemy też, że w podróży dość uciążliwe jest odwracanie się do dzieci, żeby podać zabawkę, ciastko, cokolwiek. Dlatego z chęcią wprowadziłyśmy do oferty organizery dla dzieci – aby mogły mieć wszystko pod własną ręka i kontrolą.

Jest w 3 wersjach:

a. jako organizer obok fotelika, można zabrać ze sobą jak torbę

b. na fotel, spełnia funkcję stolika, po podrózy można zabrac ze sobą jak plecak

c. na fotel, bogaty w kieszonki na wszystko!



Mogę potwierdzić - te wszystkie gadżety pomagają. Jednak to co njabardziej kluczowe we wspólnej podróży to dobry humor:) Którego życzę na codzień, nie tylko z okazji wakacji!